2008.03.29 Nielegalny handel newsami

Przeklejka: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/62443.html

Źródła:


Mass media stały się podstawowym narzędziem walki o władzę oraz skutecznym sposobem kontrolowania społeczeństwa. Zdobycie i utrzymanie władzy politycznej zależy obecnie bardziej od dysponowania informacjami niż surowcami.

W gruncie rzeczy mało jest takich zawodów, których wykonywanie na każdym kroku rodzi pytania natury etycznej i ma daleko idące konsekwencje etyczne. Do jednego z takich zawodów zaliczamy dziennikarstwo. Tak, jak w przypadku lekarza, dziennikarza obowiązuje podstawowa zasada. Po pierwsze nie szkodzić. Każdy dziennikarz powinien, szczególnie wówczas, gdy natknie się na informacje sensacyjne, zastanowić się, czy – upubliczniając je – nie wyrządzi komuś krzywdy.

Dziennikarstwo, w ostatnim stuleciu uważane za profesję misyjną, zostało zdegradowane do poziomu zwykłego zawodu. Owszem, wymagającego pewnych umiejętności, lecz raczej technicznych, niż merytorycznych, o predyspozycjach etycznych nie wspominając. Dziś studia dziennikarskie produkują gigantów płytkości i banalności, którym wydaje się, że otworzyli sobie w ten sposób furtkę do sławy. Tacy są żądni sensacji, bo właśnie ta jest surowcem produktu, który najłatwiej sprzedać na medialnym rynku.

Ryszard Kapuściński w "Autoportrecie reportera" napisał: „Do tego, żeby uprawiać dziennikarstwo przede wszystkim trzeba być dobrym człowiekiem. Źli ludzie nie mogą być dobrymi dziennikarzami. Jedynie dobry człowiek usiłuje zrozumieć innych, ich intencje, ich wiarę, ich zainteresowania, ich trudności, ich tragedie”. Problemem dzisiejszego dziennikarstwa jest właśnie brak właściwych kwalifikacji etycznych do uprawiania tego zawodu.

Bywa, że media zszargają opinię Bogu ducha winnym ludziom, dla których nie ma większego znaczenia, że otrzymali zasądzoną kwotę czy, że zamieszczono sprostowanie. Efekty pracy dziennikarza natychmiast wywierają wpływ na bardzo wielu ludzi; niekiedy ten efekt jest długotrwały i dogłębny. Ponieważ tak wielu ludzi opiera swe decyzje na informacjach zaczerpniętych z mediów, na dziennikarzach spoczywa olbrzymia odpowiedzialność za słowo lub obraz.

Odpowiedzialność ta sprawia, że etyka jest wręcz terminem warsztatowym, każda bowiem czynność dziennikarska może mieć znaczenie etyczne. Media, nie bez powodu są nazywane czwartą władzą. Naprawdę mogą spowodować, że ktoś straci posadę, rodzinę lub pieniądze albo wszystko to razem i na dodatek jeszcze dobre imię. Prawo unijne, które od dziennikarza wymaga spełnienia trzech warunków: szczególnej staranności, korzystania ze wszystkich dostępnych źródeł, weryfikacji materiału, to jedynie teoria. Praktyka bywa inna. Mimo licznych kodeksów: Karty Etyki Mediów, Kodeksu Etyki Dziennikarskiej SDP i pokrewnych.

Codzienność przynosi przykłady, które w swojej powszechności obniżają standardy polskiego dziennikarstwa. Niedbałość, pomylone dane, niesprawdzone fakty, szybkie, efektowne uogólnienia i całkowity brak refleksji nad konsekwencjami nawet drobnych pomyłek - to pierwsza sfera lekceważenia dobra czytelników, słuchaczy i widzów. Druga dotyczy zachowań samych dziennikarzy, ich relacji ze światem polityki i biznesu, zaś trzecia wyrasta z dominacji instytucji politycznych nad obywatelskimi. To już ewidentna choroba polskiej demokracji.

Dziennikarze biją na alarm bo - jak twierdzą - wolność słowa w naszym kraju jest zagrożona. Wciąż jeszcze dziennikarze zależą od polityków. Stacje telewizyjne i radiowe wręcz bezpośrednio podporządkowane są członkom Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która m.in. przydziela koncesje na wykorzystanie częstotliwości nadawczych. Z kolei dziennikarze trafiają do zawodu ze świata polityki albo przez ten świat wciągani są w układy towarzyskie i finansowe, z których niełatwo się wyplątać. Świat dziennikarski i świat polityki za bardzo się do siebie zbliżyły.

Na informacji zawsze łatwo będzie zarobić. Zwłaszcza na informacji sensacyjnej. Sztuka zdobywania i przekazywania informacji stanowi meritum pracy dziennikarza. A dziś informacja coraz częściej jest towarem, a nie nośnikiem prawdy. Jak bardzo cennym, ilustrują liczne przykłady. Żeby dziennikarz był rzetelny, powinien przekazywać prawdziwe informację. Ale… jak mówił ks. Tischner, są trzy rodzaje prawd: ”Prowda, tyz prowda i gówno prowda”.

Właściciele mediów coraz częściej znacznie więcej pieniędzy inwestują w rozwój nowoczesnych form i technik przekazu niż w troskę o jakość przekazywanej treści. W konsekwencji narzędzia informacyjne - zwłaszcza telewizja i internet - przestały być nośnikiem rzetelnej informacji i pogłębionych analiz o sytuacji społecznej, a stały się miejscem walki o klienta, w którym sensacyjna, prymitywna informacja stała się towarem. Co gorsza, zwykle ta strategia popłaca. Dowodem na to są wyniki codziennie przeprowadzanych badań oglądalności, z których jasno wynika, że najchętniej wybieramy to, co nie zmusza nas do myślenia.

Doszło już do tego, że im bardziej banalna - a czasem wręcz prymitywna — jest informacja, tym więcej odbiorców po nią sięga. Unikają oni natomiast treści czy analiz pogłębionych i ukazujących realia ludzkiego życia, gdyż to, co mądre, zawsze zmusza do myślenia i stawia nam wymagania. Dawnej wymiana informacji była czymś wtórnym wobec ludzkiego życia, wobec więzi i wartości, wobec myślenia i działania, wobec wychowania i moralności. Obecnie informacja staje się wartością samą w sobie! Czasem wręcz odciąga od rzeczywistości, tworząc świat „rzeczywistości” wirtualnej, czyli kreując fikcję.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-Share Alike 2.5 License.