2007.06.11 ZPAV - Licencja na Alladyna

źródło: http://7thguard.net/news.php?id=5614

[ZPAV do Jarosława Lipszyca]

Szanowny Panie,
W dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej wydrukowano artykuł pod nazwą "Wojna napisowa", którego jest Pan autorem.
Nie wnikając w treść Pana wypowiedzi kierując się zasadą, iż w wolnym kraju jest miejsce na różne poglądy, a rzecz sprowadza się do ich przyjęcia lub odrzucenia, a także brakiem czasu na szerszą wypowiedź uprzejmie informuję, iż pozwolił Pan sobie w treści artykułu na naruszenie dóbr osobistych Związku Producentów Audio Video, który reprezentuję poprzez publikację treści: „Z pogwałceniem licencji oprogramowania zbudowana jest strona internetowa Związku Producentów Audio Video".

Wzywam, więc niniejszym Pana do udokumentowania tej części swojej wypowiedzi lub opublikowanie w Gazecie Wyborczej wyraźnego sprostowania oraz przeprosin za naruszenie dóbr osobistych Związku Producentów Audio Video Oraz, że publikując powyższą treść nie dysponował Pan żadnymi dowodami takiej działalności Związku.
Jednocześnie oświadczam, iż celem statutowym ZPAV jest m.in. ochrona praw własności intelektualnej, co wyraża się także w szczególnej dbałości o dochowanie wszelkich praw autorskich i praw pokrewnych.
Pana wypowiedź podważa kompetencje do wypowiadania sądów natury prawnej, na które pozwolił Pan sobie w artykule. Wypowiadanie publiczne pustych oskarżeń, choć obecne w życiu publicznym, podlega ocenie także prawnej w zakresie ochrony dóbr osobistych.
Sygnalizuję, więc niniejszym podjęcie takich działań prawnych w przypadku braku reakcji na niniejsze pismo, o której napisałem powyżej.

Łączę wyrazy szacunku
Marek Staszewski Pełnomocnik ZPAV

Do wiadomości: Redaktor Naczelny Gazety Wyborczej - Pan Adam Michnik, Wydawca Gazety Wyborczej-„Agora S.A." - Pani Wanda Rapaczyńska Prezes Zarządu

[Jarosław Lipszyc do ZPAV]

Szanowny Panie,

Bardzo dziękuję za zwrócenie uwagi czytelników Gazety na to zdanie z mojego tekstu, które dotyczy Związku Producentów Audio Video. No bo rzeczywiście - najbardziej dbająca o przestrzeganie praw autorskich organizacja w Polsce nie jest w stanie stworzyć prostej strony internetowej tak, by nie pojawiły się żadne wątpliwości?
Jak Pan wie główną tezą mojego mojego tekstu było, iż w czasach społeczeństwa informacyjnego nie ma możliwości, byśmy wszyscy nie byli przestępcami przeciw absurdalnie restrykcyjnemu prawu autorskiemu. Każdego dnia korzystamy na różne sposoby z dóbr informacyjnych, a każde użycie obwarowane jest jakimiś, najczęściej bardzo skomlikowanymi, warunkami. Już samo poznanie i zrozumienie ich wszystkich przekracza nasze możliwości, a co dopiero przestrzeganie.
Jednym z przykładów tej tezy była strona internetowa ZPAV, a naruszenie które miałem na myśli dotyczy niewielkiego programu komputerowego Alladyn. Bardzo możliwe, że nawet Państwo nie wiedzą o jego istnieniu. Być może użyli go zatrudnieni przez Państwa twórcy strony internetowej i nic Państwu nie powiedzieli. No, ale to nie zmienia istoty rzeczy. On tam, na Państwa stronie, jest.
Program ten udostępniany jest podmiotom niekomercyjnym (Państwa organizacja reprezentuje podmioty komercyjne, ale załóżmy nawet, że jest niekomercyjna) za darmo pod tym tylko warunkiem, że w kodzie strony zamieści się adres strony www jego twórców. To jedna z najmniej skomplikowanych i najmniej restrykcyjnych licencji, jakie kiedykolwiek widziałem. Pomimo to takiej informacji na Państwa stronie nie znalazłem.
Istnieje teoretycznie możliwość, że program ten nabyli Państwo jako podmiot komercyjny bezpośrednio u autorów. Twórcy programu Alladyn, do których dotarłem, kategorycznie temu jednak zaprzeczają.
Jest jeszcze taka możliwość: posiadają państwo licencję na pakiet Pajączek NxG Professional firmy Cream Software do którego Alladyn był kiedyś dołączany. Wtedy także nie trzeba go wymieniać w nazwie strony. Posiadają Państwo? Pytam, bo zazwyczaj licencje na program do tworzenia stron posiada firma tworząca stronę, a nie klient który ją zamawia, a licencja na Alladyna moim zdaniem (choć nie jestem prawnikiem) raczej nie wygląda na przenaszalną.
Załóżmy jednak, że w taki lub inny sposób weszli Państwo w posiadanie licencji na Alladyna. Wtedy pojawia się inna trudność: licencja ta wprost zabrania dokonywania zmian w programie. Tymczasem zdaniem twórców Alladyna w wersji na stronie ZPAV ktoś - jakżeż lekkomyślnie - pozmieniał nazwy zmiennych, by ułatwić sobie programowanie… Trzeba uczciwie przyznać, że to wygląda na naruszenie warunków licencji.
Wierzę, że ZPAV dokłada wszelkich starań, by działać legalnie, i nie chodziło mi o to by zdyskredytować Państwa organizację. To nie jest Państwa wina. To wina złego, zbyt restrykcyjnego prawa autorskiego i intesywności informacyjnego środowiska w którym żyjemy. Chciałem pokazać, jak łatwo zostać - nawet zupełnie nieświadomie - naruszycielem. Powyższy przypadek jest tego niezłym przykładem. Jeśli wzywam do liberalizacji prawa autorskiego, to właśnie po to, by także Państwa od obowiązku dowodzenia własnej niewinności uchronić.

Z wyrazami szacunku
Jarosław Lipszyc

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-Share Alike 2.5 License.